czwartek, 26 grudnia 2013

czas przewidywalny a wyjątkowy!


kolejny rok z rzędu z głośników doniośle
rozbrzmiewa Last Christmas!


INSTAGRAM: monikalukasiak KLIK


na miesiąc, dwa przed Świętami robimy znudzone miny. bo jak co roku nas straszą świątecznymi piosenkami i przypominają o nadciągającym zakupowym szale. krzywimy się do przebojów Wham! czy Mariah Carey, aby pod koniec grudnia nucić je pod nosem zagryzając lukrowanym piernikiem. bo grudniowe święta to czas tak przewidywalny, a tak wyjątkowy.

szukamy prezentów. złorzeczymy pod nosem, stojąc w kilkumetrowych kolejkach, sobie i innym. sobie - że po raz kolejny zostawiliśmy wszystko na ostatnią chwilę i jak opętani ganiamy po oblężonych centrach handlowych. innym - że nie zrobili tego wcześniej, a teraz przy okazji utrudniają nam świąteczne zakupy. 

dalej schemat jest ten sam. zazwyczaj. bo ciocia Zosia ma ulepić pierogi, ciocia Ela przyniesie śledzika. mama karpia, bo nikt lepszego nie robi. tata wyskoczy na chwilkę podczas rodzinnej kolacji, omijając tym samym wizytę Mikołaja. dzadziuś dostanie kolejna parę skarpet, a babcia kolejne druty i włóczkę do kolekcji. a i tak będą szczęśliwi. przewidywane, a tak wyjatkowe.

później po raz setny wszyscy zasiądą przed telewizorem by obejrzeć Kevina, choć zapierali się, że w tym roku sobie odpuszczą. zasiądą do świątecznego stołu, od którego oderwać się będzie o wiele trudniej. Maciek będzie wcinał kolejną dokładkę od babci, a Ania od dziadka. cioteczki ponarzekają sobie na teraźniejszą młodzież. wujkowie wypiją po jednym. a ja? ale się najadłam. chyba zjem jeszcze.

Święta to czas tak bardzo przewidywalny.
tak przewidywalny, a tak wyjątkowy.




czwartek, 12 grudnia 2013

takie historie życiowe.


z historiami życiowymi różnie bywa.
czasem są za mało życiowe.




bo jeśli chcesz tańczyć, musisz mieć swoją historię życiową. jeśli chcesz śpiewać, musisz mieć swoją historię życiową. jeśli chcesz aby ktoś wysłał smska, musisz mieć swoją historię życiową. jeśli chcesz lajka, musisz historię mieć. swoją lub wymyśloną. ale mieć musisz. historia musi być i basta!

jeśli chcesz i to i owo - musisz mieć swoją historię życiową. a jeśli nie masz historii? jeśli brak pomysłu na historię? historii brak? musisz udawać, że masz.

swego czasu Adam Sztaba powiedział, że scena to jest świętość i nie można przenosić na nią życia jeden do jednego. musimy więc kreować, tak? kreować, ale nie historie życiowe! bo tych już za dużo!

ale jeszcze ja powiem! ja! ja też mam swoją historię! smażyłam kotleta i się spalił. chodziłam głodna. chciałam pojechać tramwajem, ale nie zdążyłam dobiec. odjechał. chciałam się wyspać, ale nie wyspałam.

dziękuję ślicznie za wszystkie smski i lajeczki!
papatki i buziaczki, muaahhhh!

niedziela, 24 listopada 2013

kto wygra The Voice of Poland i dlaczego nie będzie to Jagoda Kret?

żarty się skończyły.
za tydzień wielki finał.






The Voice of Poland. Edycja 3. Walka o tytuł number one! Emocje. Łzy. Decyzje. Łatwe i trudne. Dźwięki piękne. Z edycji na edycję coraz piękniejsze. Światowe. Mogę chyba śmiało powiedzieć, że ta trzecia odsłona poszukiwania tego jedynego i unikalnego głosu jest światowa. Bo i tacy są bohaterowie owego zdarzenia. Światowi. Unikalni. Piękni. A tytuł Voice'a jeden.

Kto wygra? Cała Polska postawiła sobie to pytanie, bo oto mamy finalistów. Trzech facetów i jedna kobieta. Kto wygra kolejną edycję The Voice of Poland i dlaczego nie będzie to Jagoda Kret?

Historia programu pokazuje, że w finałowych zmaganiach sukces odnoszą głosy mocne, charakterystyczne i osobowości iście rockowe, silne. Edycja Pierwsza - Damian Ukeje. Edycja Druga - Natalia Sikora. A Edycja Trzecia?

Trzech facetów i jedna kobieta. A tytuł The Voice Of Poland jeden. Marysia Sadowska trafnie stwierdziła, że faceci mają łatwiej. Bo zawsze mają rzesze fanek, zakochanych po uszy i wpatrujących się w idoli jak w obrazek. I wysyłających namiętnie sms-ki. Jagódka, osamotniona kobieta w finale. Więc kto? Kto wygra? bo głosy męskie piękne i tak różne. Jak zadecyduje Polska? Jakiego głosu nam potrzeba?

Mateusz. pokazał, że zaśpiewa wszystko. zmierzył się z największymi, a wczoraj  z legendą Mercurym i Bohemian Rhapsody. zdolny niesamowicie. ciary są.

Ernest. podarował nam kawał rockowego serducha. a w półfinale wzruszył samego Marka Piekarczyka! bo pokazał, że wszyscy faceci są synami.

Aro. artysta bez dwóch zdań. to ten, którego na scenę wnoszą. wrażliwy. utalentowany. 

a co mówią facebookowe statystyki?
Aro Kłusowski: 11 272
Mateusz Ziółko: 19 437
Ernest Staniaszek: 22 553

kto wygra The Voice Of Poland
i dlaczego nie będzie to Jagoda Kret?


poniedziałek, 4 listopada 2013

jestę hipsterę i idę na grobbing!

zatrważająca jest szybkość 
z jaką przeobraża się język polski.




INSTAGRAM: monikalukasiak KLIK


z dnia na dzień poszerza się słownik mowy potocznej. z godziny na godzinę nowe i ciekawe słówko dostaje się do  mas i wchodzi w powszechne użycie. jedna sekunda, kilkanaście lub kilka tysięcy kliknięć czy lajków i zyskujemy nowego bohatera internetów.

kiedyś robiło się zdjęcie. dziś strzela się focisza albo samojebkę. kiedyś ucinało się drzemkę. dziś się leżinguje. kiedyś chodziło się na cmentarz. dziś chodzi się na grobbing. bo trzeba mieć w sobie SWAG (czyt. lans ubraniami, makijażem). bo w końcu YOLO (czyt. żyje się tylko raz)!

doszło do swoistej językowej rewolucji. o obowiązującej obecnie językowej etykiecie decydują Ci, którzy sprawnie poruszają się w internecie i wiedzą co jest na topie. wiedzą co z czym się jje. wiedzą co trzeba obejrzeć na youtube, gdzie kliknąć lajka na fejsie, albo jakie zarzucić hashtagi na Insta.

a właściwie cały czas chodzi o jedno i to samo. chodzi o to, by język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa, jak to mawiał Juliusz Słowacki. chodzi o to, aby się dogadać. aby być zrozumiałym dla innych. aby inni byli zrozumiali dla Ciebie. ale żeby to się ziściło trzeba trochę ten nasz język znać. trzeba trochę umieć zaszpanować i od czasu do czasu zapodać jakieś klawe hasło.

ale... zawsze jest jakieś ale. no właśnie... czy w tym językowym SWAGowaniu jakieś granice być powinny? czy możemy hipsterskimi słówkami rzucać bez krępacji, na prawo i lewo, bez względu na okoliczności? może czasem warto trzymać język za zębami?

kiedyś Mikołaj Rej skandował: A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają! mają! ale czy poprawnie używają owego języka? może czasem jednak warto powstrzymać się od ślepego powielania ucieranych wzorców?

jestę hipsterę!
seriously?

czwartek, 31 października 2013

o tej, która przegadała Wojewódzkiego.

takie czasy nastały,
że Młodym jest ciężko.

fot. print screen: http://kuba.tvn.pl/

zacznijmy od tego, czego ten Młody tak właściwie chce? do czego dąży? ku czemu się skłania? bo że nie zawsze wychodzi, to swoją drogą. żyjemy w takich czasach, że trzeba chcieć dużo. trzeba wysoko stawiać sobie poprzeczki i ciągle je podnosić. trzeba mieć jakiś plan na siebie, na życie.

aktywna kobieta, lat 60: wie Pani co, ja młodym wcale teraz nie zazdroszczę. wcale! ja kiedyś strasznie się męczyłam, a co jest teraz... wyścig szczurów! wie Pani co, ja sobie też nie zazdroszczę. ale jakoś działać trzeba. trzeba!

podstawą jest dobra motywacja. co Cię nie zabije, to Cię wzmocni! potkniesz się, ale musisz wstać i biec dalej. iść do przodu, nie cofać się. drobnymi kroczkami docierać do celów tych bliższych i bardziej odległych. kim jesteś? jesteś zwycięzcą! jesteś! a jeśli nie jesteś, będziesz.

ostatnio u Kuby Wojewódzkiego gościła Jessica Mercedes Kirschner. lat 19. jej sukcesów na palcach u rąk nie zliczymy. ot choćby ostatnio, konkursowo zaprojektowała bluzę dla River Island i wygrała. kto wie, może wygryzie Rihanę? ale nie o tym, nie o ciuchach i modzie, choć to pasja i zawód Jessiki. 

kolejny sukces Jessiki Mercedes to występ u Kuby Wojewódzkiego. raz, bo pokazała, że Młody na przyszłość musi sobie zapracować. ciężko zapracować! nie ma trumfów podanych na tacy. nie ma wygranych bez porażek. dwa, gdyż udowodniła, że pasja może stać się pracą. możesz robić to co kochasz i jeszcze czerpać z tego zyski materialne. trzy, pomimo wieku dowiodła, że ma wiele do powiedzenia i jeszcze wiele do zrobienia. zagadać się Kubie nie dała i podkreśliła to, co chciała. to, co sobie założyła. mission completed!

Młody musi mieć inspirację. nie jedną. mnie zainspirował występ Jessiki u Kuby Wojewódzkiego. pamiętam kiedy spacerowała sobie po wybiegu na pokazie Toni&Guy podczas kwietniowego Warsaw Fashion Weekend 2013. ileż emocji wzbudziła ta dziewczyna. jedni krzyczeli, że pokazała się jako gwiazda. drudzy zarzucali jej zbytnią pewność siebie. a inni po ludzku mówili, że wzbudziła ogromną sympatię. 

Młodym jest ciężko, bo często trzeba walczyć. a nie każdy chce walczyć nie stosując się przy tym do jakichkolwiek reguł. nie każdy opowiada się za opcją, że cel uświęca środki. nie każdy chce w tym wyścigu szczurów brać udział. i nie musi.

a Jessica? robi swoje.
i zapewne będzie robiła jeszcze więcej.


wywiad: KLIK

blog: www.jemerced.com

sobota, 19 października 2013

DIY: ombre


jeśli mowa o ombre,
jestem na tak!


INSTAGRAM: monikalukasiak KLIK

kilka chlapnięć, słabszych i mocniejszych.
ciuszki zyskują nowe życie. 



środa, 16 października 2013

jakość się liczy, jakość.


jakość jest wyznacznikiem.
nie ilość, częstotliwość, mnogość.



mamy jesień! już prawie miesiąc, powiecie. ale teraz mamy taką piękną, prawdziwą, polską jesień! z kolorowymi drzewkami, pierzynką z liści na chodniku. ze słoneczkiem. z rozpiętą kurtką. 

stało się! oficjalne otwarcie ekskluzywnego City Shopping na Placu Unii za nami. wysyp śmietanki celebryckiej za nami. ładnie wizualnie to wszystko wygląda, trzeba ukłon poczynić. inwestorzy zacierają ręce, bo to ma być coś! a mi ręce opadają. opadają, jeśli górę bierze idea kreowania stereotypu warszawskiego konsumpcjonizmu.

po raz kolejny możemy zaśpiewać, że nic się nie stało. nici z Brazylii, to było wiadome. do cudu nie doszło, choć miało dojść. jednak jakiś tam owoc naszych zmagań jest. a właściwie wiele takich owoców. po pierwsze, tysiąc plus jedna recepta na uzdrowienie polskiej kadry. po drugie, dymisje, jedna za nami.

polskie gwiazdeczki robią wszystko, by pokazać... się pokazać. ot choćby niejaka Patty! pokazywała się w telewizji śniadaniowej. pokazywała się w towarzystwie roznegliżowanych modelek, które symulowały grę na gitarze i klawiszach. symulowały? kaleczyły rzemiosło! podobno to takie marketingowe zagranie. precz z takim marketingiem! gdzie takiego uczą?

rozpoczął się Fashion Week w Łodzi. obawiam się straszliwie, kto i jak zaskoczy. oby pozytywnie!  oby obyło się bez kreacji ala Kloss czy Szlezwik i Holsztyn. oby fashion victimów jak najmniej.

bo liczy się jakość.
nie ważne, że mówią.
ważne, że mówią dobrze.

niedziela, 6 października 2013

dziesięć miesięcy walki


studia to szkoła życia.
studencki tryb życia.




INSTAGRAM: monikalukasiak KLIK


taki świeżak, niedoświadczony studenciak, cieszy się na myśl, że w końcu udało mu się wyfrunąć z rodzinnego gniazdka. cieszy się tak bardzo z własnych kluczy do mieszkanka. z własnego pokoiku. z własnego okienka, przez które wygląda na własne podwóreczko.

wszystko jest pięknie, fajnie, miło dopóki, dopóty nie dopadnie go codzienność. gotowanie, zmywanie. pranie, sprzątanie, prasowanie. czy wynoszenie śmieci. czy pusta lodówka, bo zapasy od mamusi się skończyły. czy wreszcie pusty portfel, bo fundusze od tatusia nie wystarczyły.

taki studenciak dostrzega, że lekko nie jest. że lekko nie będzie. przyjeżdża do rodzinnego domku zmordowany i sponiewierany, po ciężkim tygodniu. po szkole, ale szkole życia. wcina mamusiny obiadek aż się uszy trzęsą. poprawia deserkiem. i drugą przekąseczką. po czym wtacza się na łóżeczko. pada jak kłoda. budzi się w godzinach południowych bardziej niż rannych.

i już wie, że studia to szkoła życia. a przed nim jeszcze dziesięć miesięcy morderczej walki.

lekko nie będzie!
o nie, Studenciaku!

niedziela, 29 września 2013

w kawalerce, Młodzi. i Zdolni.


tylu Młodych Zdolnych. tylu.
a świat o nich nie słyszał.





INSTAGRAM: monikalukasiak KLIK


robisz coś. z pasją. kochasz to robić i chcesz, aby inni też to pokochali. zdolny jesteś jak cholera. i co dalej? co dalej? chcesz, ale czy możesz? możesz, ale czy się uda?

Młodych i Zdolnych co niemiara. w każdej dziedzinie życia. na pęczki. jednym się udaje, drugim nie. rodzi się pytanie o to, co zrobić, żeby jednak się udało? żeby jakiś fajny ślad po sobie zostawić. dla pokoleń.

pamiętam jak zaczynał Łukasz Jakóbiak. trafiłam na jego fanpage w momencie, kiedy przeprowadził trzy, cztery wywiady. myślałam - no fajnie, ale co będzie dalej? uda się, nie uda? było to wszystko ciekawe. na tyle ciekawe, że się udało. dziś Łukasza i jego kawalerkę znają wszyscy, którzy choć trochę szperają w necie i śledzą choć odrobinę polski szołbiz.

Łukasz Jakóbiak dziś jest niejako wzorem. wzorem dla tych Zdolnych i Młodych. pokazuje, że jednak można. samemu. z pomysłem. bez afer, pokazywania tego czy owego, paplania bez sensu. można stopniowo, krok po kroku, wspinać się na szczyt. bo Łukasz, w moim mniemaniu jest na szczycie. a będzie jeszcze wyżej.

kawalerkę odwiedzali i artyści i celebryci. a ostatnio gościli tam Młodzi. i Zdolni. nie znani szerszej publiczności. mający swój cel w życiu, kochający i tworzący z pasją. The Dumplings! głośno będzie, głośno!

Justyna Święs i Jakub Karaś, bo o nich mowa, odwalili kawał dobrej roboty. przypieczętował ciężką pracę Łukasz Jakóbiak, zapraszając ich do kawalerki. i fundując im drogę do artystycznego spełnienia, zaprezentowania publice. podzielenia się tym, co mają najcenniejsze - talentem nie byle jakim.

no pięknie! jak w bajcie. przesłuchałam wszystko. zasłuchałam się i zasłuchuje. bo wciąga ta muzyka, te dźwięki. znakomity wokal. The Dumplings zabierają w niesamowitą podróż. chcesz więcej!

chyba lubię pierogi bardziej niż myślałam. i kozy, również. 


fb fanpage: TheDumplings
YouTube: KLIK
wywiad z Młodymi, w kawalerce: KLIK

niedziela, 8 września 2013

sardyńskie wakacje!


po raz kolejny wypada mi potwierdzić zasadę,
że na spontanie znaczy najlepiej!



INSTAGRAM: monikalukasiak KLIK


bo tak też najłatwiej podsumować moje sardyńskie wakacje. na spontanie! dosłownie i w przenośni. bo o Włoszech nawet słyszeć nie chciałam. miała być szalona hiszpańska wycieczka. albo grecka. a tu Włochy? Sardynia? 

decyzja podjęta na spontanie. 
najlepiej! a było najpiękniej!











poniedziałek, 2 września 2013

wakacje stop. stop wakacje.


oficjalnie można uznać 
wakacje za zakończone.





INSTAGRAM: monikalukasiak KLIK


można to stwierdzić choćby na przykładzie działalności blogowej. szacuję, że co najmniej połowa dzisiejszych/jutrzejszych posciaków czy stylówek tytułować się będziedzie jako "back to school". podobnie masa weekendowych imprez. wszyscy wokół skandują i skandować będą o powrocie do szkoły.

przyzwyczaiłam się do faktu, że mnie to już nie dotyczy. cała ta nagonka związana ze szkolną symboliką pierwszego września i pierwszego dzwonka. do tego stopnia nie dotyczy, że bodajże rok temu zapomniałam. widząc tłumy wystylizowanych chłopców oraz dziewczyn w megaśnch butach na obcasach i miniówach stwierdziłam, że nadciąga masowa impreza (tylko jaka!?) albo ogromniasty before (tylko przed czym!?). a rzecz jasna był to pierwszy dzień szkoły.

trochę się pozmieniało. niegdyś początek szkoły kojarzył mi się z białymi kołnierzykami i spódniczką za kolanko. a dziś? niegdyś chłopcy wiązali dzień wcześniej starannie krawaty, polerowali na błysk pantofle. a dziś?

wakacje stop.
stop wakacje.
i jeszcze nie dla wszystkich.

piątek, 16 sierpnia 2013

popędziłam pocykać.


pogoda sprzyja.
cykać można ile wlezie!



INSTAGRAM: monikalukasiak KLIK


młody Pan z aparatem. bardzo się spieszy.
- a co Pan fotografuje, proszę Pana?
- wszystko!
- jak to wszystko?!
- jest pięknie, kolorowo! wszystko! póki jest tak świetna pogoda, pędzę!

to i ja poszłam.
popędziłam.
a co! 
:)






niedziela, 4 sierpnia 2013

blożkowanie. i polityka.


dzisiejsze słowo na niedzielę 
rozpocznę kultowym cytatem:
są na świecie rzeczy, 
które się fizjonomom nie śniły!


INSTAGRAM: monikalukasiak KLIK


mawiał tak Ferdynand Kiepski, który o blożkowaniu raczej pojęcia nie miał. o celebryctwie i polityce, owszem swoje zdanie wyrażał. o czym zatem chcę powiedzieć, co tym ferdynandowym fizjonomom się nie śniło?

na początek njus ostatnich kilku dni, który rozprzestrzenia się z prędkością zatrważającą. mamy blożkową TV! yeah! fizjonomowie o tym nie śnili nawet, pewna jestem stuprocentowo. nie śnili ale jest. bo z polską blogosferą żartów nie ma! blogosfera to nowe medium! ale co z tą Bloggers TV? na pomysł wpadły Glamourina i Fashion Roulette. pomysł sam w sobie - ok. bo dlaczego nie? ale... sama realizacja pozostawia wiele do życzenia. szkoda trochę, bo dziewczynom  się dostanie, a chciały dobrze. no cóż... straszliwie chaotycznie wyszło, straszliwie! miał być bloggerski Magiel Towarzyski. a z Magla pozostał tylko zamysł. no może jeszcze jedno. ja poczułam się zmaglowana. bardzo.

Bloggerki, Bloggerzy są na fali. coraz ich więcej wszędzie. wczoraj na śniadanie była Maffefka, a na obiad orzechy Macadamia. ciągle słychać Jessica Mercedes, Charlize Mystery, Margaret. pozują, tańczą i śpiewają, ubierają się, coraz więcej się wypowiadają. i przy tym wszystkim zarabiają, podobno całkiem nieźle.

coraz więcej njusów dotyczących modowego szołbizu, ale tej zmanierowanej i celebryckiej strony, że tak powiem. niebawem rusza modowa (a jakże!)Miłość na bogato. ma być serial jakiego jeszcze nie było. a wszystko kręcić się będzie wokół mody. Horodyńska już nie z Fijał! to z kim? we wszystkich ploteczkach wątek z Maffashion, która rzeczywiście, po raz drugi wyskoczyła także z mojej lodówki.

blożkowanie samo w sobie to fun! bo czemu nie spróbować? blożkować może każdy. i mądry, i głupi. i ładny, i brzydki. i bogaty, i biedny. grunt, żeby się w tym blożkowaniu nie zatracić. bo czasem niezłe kwiatki wychodzą, z tego blożkowania. fizjonomom się takie rzeczy nie śniły!

może dlatego lubię polską blogosferę.
bo dzieje się, dzieje!
jest nawet lepsza niż polityka!

poniedziałek, 29 lipca 2013

lato w mieście.


po zimowej wiośnie, lato mamy piękne.
czerwiec, lipiec, za nami.




INSTAGRAM: monikalukasiak KLIK


ponoć upalnie ma być.
okropniaście.

fejsbukowa tablica zbombardowana,
 została i zostanie,
plażingowaniem, leżingowaniem, smażingowaniem.

ale...
lato w mieście, maskara, powiecie.
a nie!
bo też pięknie jest!
ot, w takiej Warszaffce!

polansić się na miachu można.
albo miachem polansić.

:)






wtorek, 23 lipca 2013

taka sytuacja.


całkiem niechcący wyczaiłam,
że w kręgach hipsterskich
spopularyzowało się nowe zawołanie.


INSTAGRAM: monikalukasiak KLIK


dziś wyznacznikiem hipsterskiego żywota nie są już tylko i wyłącznie epickie akcje i na maksa odjechane zajawki. dziś się mówi: taka sytuacja. zatem o takich sytuacjach opowiem. bądź co bądź, epickich bardzo.

Barcelona nas okiwała. całkiem sprawnie im poszło. wiele się nie nabiegali. my też. ale... mecz się jednak odbędzie. nie jest niespodzianką, że faworytem również Polska nie będzie. choć okiwać, i my, moglibyśmy.

we Wprost ukazał się bardzo ciekawy artykuł Magdaleny Środy dotyczący sposobów ogłupiania kobiet. zapytam więc: Polki, czy czujecie się ogłupiane? 30% ankietowanych odpowiedziało: nie. 60% ankietowanych: nie mam zdania.

Warszawiacy znowu solidarni! Pani Prezydent tym razem dostało się za Most Łazienkowski. korki, koreczki. ale żeby Saska, Czerniaków!? to już przesada. bo i metro zamknięte. Pani nic robić nie powinna, stanowczo!

wczoraj na świat przyszło Royal Baby. doprawdy, ciąża Sochy czy Muchy nie była tak emocjonująca jak ciąża księżnej Kate! prasa się mocno rozpisała. mocno. ale nie koniec na tym. zostaniemy teraz zasypani stosem informacji dotyczących nowych bucików księciunia, pierwszego ząbka czy ulubionej kaszki.

takie to sytuacje.
takie.

niedziela, 21 lipca 2013

uśmiechajcie się!


nic tak nie cieszy człowieka
jak drugi uradowany człowiek.




INSTAGRAM: monikalukasiak KLIK


choćby się działo, cokolwiek. waliło, paliło, co tylko. widzisz uśmiechniętego człowieka i nie możesz się nie uśmiechać!

kurier, lat pewnie ponad czterdzieści. wpada jak strzała:
- dzieeeeń dobereeeeek pięknej Pani!!! błyskawiczna! mega fajna przesyłka nadchodzi!

na na na na.śmichy chichy:
- chyba ma Pani dziś bardzooo dobry dzień, proszę Pana!
- ja mam zawsze dobry dzień, proszę Pani!

i o to chodzi!
uśmiechajcie się, jak najwięcej!

wtorek, 16 lipca 2013

sobota, 13 lipca 2013

krótka rozprawa o Gwiazdach, gwiazdeczkach i fanach.

 
słowem wstępu, opowiem Wam bajkę.
o muzyce. i o gwiazdach.


INSTAGRAM: monikalukasiak KLIK


dawno, a właściwie niedawno. a więc - niedawno żyły sobie trzy dziewczyny, które bardzo kochały muzykę. kochały też siebie. i paru innych. i parę innych rzeczy też. a więc - kochały muzykę. każda inną. ale też wszystkie tą samą. kochały muzykę i pannę Rihannę. i się niezmiernie ucieszyły, że owa panna pomuzykuje. i chciały pomuzykować razem z nią. ale nie muzykowały. ale o muzykowaniu Rihanny panny usłyszały. i wręcz się ucieszyły, że tam gdzie panna Rihanna muzykowała, one, z panna Rihanną, nie muzykowały.

bajki mają zwykle piękne zakończenie. zwykle pozytywne. zwykle optymistyczne. a tu? niekoniecznie. bo być miało fajnie. miało. bo Opene'er. bo Rihanna. bo dobra zabawa. bo niezła muza. a tu bęc. nie pojechały panny. trochę szkoda było. ale po tym, co usłyszało się później... też było mi szkoda. owszem. ale chyba najbardziej Rihanny.

wszystko idzie do przodu. kiedyś pozyskać oddanego fana było o wiele, wiele trudniej. a dziś? dziś, w dobie internetu, narzędzi takich jak fejsbuk czy insta - pestka. wszystko roznosi się błyskawicznie. każdy widzi - co, kto lubi. widzi i sam się przekonuje do tego. albo i nie. like za like. skare za share. hype za hype.

trzeba też powiedzieć jasno - gwiazdeczek to mamy od groma. i jeszcze więcej. gwiazdeczek. tych polskich i zagranicznych. a prawdziwych Gwiazd, Gwiazd przez duże G? garstka. na sukces musisz zapracować, ciężko. ale utrzymać sukces i nie spaść na dół - jest jeszcze ciężej.

co ważne jest. szacunek do fana. bo to, że Gwiazda (tudzież gwiazdeczka) stała się Gwiazdą (tudzież gwiazdeczką), zależy nie tylko od Gwiazdy (tudzież gwiazdeczki). od fana też zależy. 

wiem. Rihanna ma wielu fanów. podobnie Biber. czy nasza Edzia. podkreślam WIELU. ale szacunek musi być, jeśli fan oddany. wiem. sława może być uciążliwa. ale strońcie od gwiazdorzenia, strońcie! bo się słyszy i widzi, że szacunku brakuje.

playback? mówię stanowcze nie! jak dla mnie - obraza dla siebie samego i dla słuchaczy. dla fanów, którzy przyszli na koncert z nadzieją usłyszenia swego idola na żywo. i w formie. podkreślę raz jeszcze, W FORMIE. nie po to taki Gwiazdor stawia tysiące, czasem bzdetnych, wymagań, aby potem dać z siebie jakieś 5 czy 10 czy 70%. powinien dać z siebie wszystko! jeśli ma predyspozycje - tańczyć! jeśli ma predyspozycje - śpiewać! bawić fana i bawić siebie samego, na scenie.


także tak. wypiąć się może każdy na fana.
ale fani też mogą. się wypiąć.


PS. Pozdrawiam moje urocze i zacne koleżanki z fanklubu Rihanny, które są nadal fankami. ale mniej.

wtorek, 9 lipca 2013

wakacyjny openerowy słownik festiwalowicza.

 

są wakacje.

widać, słychać i czuć.



INSTAGRAM: monikalukasiak KLIK


powietrze jakieś ciepłe. wiaterek przyjemny. niebo wyjątkowo błękitne. słonko mocniej grzeje. miasto opustoszało. w kurortach wrze. dzieci więcej wszędzie. ludzi. wszystkich i wszystkiego. tak beztrosko się zrobiło. inaczej. wakacyjnie. lepiej?

a jak wakacje to i koncerty. wszystkich i wszędzie. i dla wszystkich. nie da się nie zauważyć. nie da się nie usłyszeć. nie da się nie wiedzieć. bo wszyscy się prześcigają. we wszystkim.

Heineken Open'er Festival. hit ostatniego tygodnia. hit instagrama i fejsbuka. połowa hipsterskiej inteligenckiej młodzieży i połowa fanów dobrej, alternatywnej poniekąd muzy, przybyła do Gdyni. by festivalwać. openerować. heinekenowac.

festivalować, czyli słuchać. czyli wielbić. czyli dopieszczać swoje uszy najlepszymi i najbardziej wyczekiwanymi brzmieniami. patrzeć na twórców, którym najchętniej padlibyśmy do stóp. skakać z radości i wykrzykiwać sfałszowane ale jakże szczere dźwięki. piszczeć. zdzierać gardło. tarzać się w błocie, też można. zapomnieć o całym bożym świecie, by oddać się muzyce. MUZYCE.

openerować, czyli otwierać się. na wszystko nowe i na wszystkich. czyli poznawać. zawierać znajomości, dniem i nocą. wpadać w dziwackie rozkminy. błyszczeć  wiedzą i nie. integrować się. dobrze się bawić. lansować - się i trendy. robić wszystko, żeby było fajnie.

heinekenować, czyli... heinekenować. gdzie i z kim popadnie. chodzić. biegać. dreptać. tańczyć. przemieszczać się i siedzieć w miejscu.

podobno Open'er to nie festiwal.
Open'er to styl życia.


sobota, 29 czerwca 2013

się pokończyło wszystko.


kończy się miesiąc. 

kończy się półrocze.

skończył się rok szkolny i akademicki.



INSTAGRAM: monikalukasiak KLIK


w związku z powyższym, pozwolę sobie zaznaczyć, że nauka w czasach teraźniejszych to ciężki kawałek chleba. oj ciężki. twardy orzech do zgryzienia. oj twardy! ogólnie lekko nie jest, każdy wie. a bo czasy takie nastały, gdzie pstryknięcie palca wystarczy i można zarobić miliony. i solidne wykształcenie nie ma z tym nic wspólnego. stety, niestety.

jednak owe miliony zgarniają nieliczni. a reszta - tak czy siak - uczyć się jakoś musi. ot taka ostatnia scena z życia mi się przypomniała. rzecz się w sklepie działa. chłopiec zażyczył sobie zeszyt, na co ekspedientka: koniec roku szkolnego, a Ty zeszyt kupujesz!? daj sobie spokój, dzieciaku! na co chłopiec, ze stoickim spokojem i uśmiechem iście szelmowskim odparł: wie Pani, kiedyś ten zeszyt trzeba wreszcie założyć!

ja zeszytu/zeszytów zakładać już nie muszę. nie wiem jak u Was to wygląda. ale o ile mnie pamięć nie myli, prowadzenie zeszytu to nie taka prosta sprawa. podobnie jak skrupulatne notowanie na wykładach. właściwie powinniśmy zacząć temat od samego uczęszczania nań. ale nie o tym być miało. bo to wszystko, co bolączką było, skończyło się na chwil kilka. wakacje są!

kto miał dostać paskiem po pupie, pewnie już dostał. kto miał zapić, pewnie zapił, albo zapije. ogólnie lekka euforia jest. bo wyniki matur też już były i się okazało, że matura to bzdura. nastał również czas obron. kto, jak, gdzie i kiedy - szukajcie na fejsie. dyplomowany studenciak nie omieszka się tym pochwalić.

się wszystko pokończyło. tylko teraz się zastanawiać pozostało. czy nas, gdzieś, ktoś będzie do czegoś, chciał. co za miesiąc będzie, co za dwa lub trzy. czy będziemy podbijać świat? karierę robić. czy przy kasie będziemy? oby nie biedronkowej. 

pokończyło się wszystko.
ale i zacznie.

niedziela, 23 czerwca 2013

a może morze?


góry czy morze?

jeden z letnich dylematów.



INSTAGRAM: monikalukasiak KLIK


powód niejednej kłótni.
rozterek.
podziałów.

swego czasu zawsze mówiłam, że góry.
później, że morze.

a może...
i góry, i morze?

a może morze.
może Gdańsk!

:)